Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   orkro   BICYKLEM PRZEZ CAŁY ROK
Kategorie
4

BICYKLEM PRZEZ CAŁY ROK

                                BICYKLEM PRZEZ CAŁY ROK

 

 

           W 2003 roku po ośmioletniej przerwie zacząłem jeździć bicyklem.  Z początku do pracy i na wycieczki przyrodnicze od maja do listopada. W 2005 roku jesienią zdecydowałem się na przedłużenie sezonu. Stwierdziłem, że zima nie taka straszna, jak ją malują, i tak jeżdżę do dzisiaj. Zdarza mi się z powodu paskudnej pogody (ulewny deszcz lub silny wiatr) pozostawić rower  w domu, lub w miejscu pracy.

           Jak zaczęło się to pedałowanie, to zaczęły się różne kłopoty, przygody, pojawiły się różne spostrzeżenia i wnioski z tym wszystkim związane. 

           Od 2003 roku przybyło dróg rowerowych, o ile więcej nie wiem, bo nie jeżdżę po całym mieście. Większość starych jest w gorszym stanie w porównaniu z nowymi. Te stare zostały zrobione w cwany sposób: na chodnikach z płytek przeróżnej jakości i kondycji, lub wykonanych z asfaltu, linią białą wydzielono kosztem chodnika trasę rowerową. Jakość nawierzchni jest licha, podjazdy/zjazdy wykonane niechlujnie, bo krwężniki za mało wgłębione i wystają na 1,5 - 2 cm, szerokość maksymalnie 1 metr, więc trudno rowerzystom mijać się i wyprzedzać. Do tego w wielu miejscach przy tych drogach rosną topole lub lipy, które płytko zapuszczają korzenie, przez co pojawiają się garbki, które powiększają się wraz z rozrostem korzeni. Na jednym z odcinków (40 m) mojej drogi do pracy jest takich garbków 11! Jeżeli nie ma tam w danej chwili przechodniów, jadę poza ścieżką. Tak więc nie tylko ważne jest, ile kilometrów tych ścieżek miasto zafundowało rowerzystom, ale jakiej są one jakości. Ile ścieżek udaje ścieżki rowerowe, to oczywiście władze miasta przemilczają. To tak, jak w statystykach Lasów Państwowych, w których do obszarów zalesionych zalicza się też szkółki, które przecież lasami nie są.

 

                                              

                                      Inne spostrzeżenia i uwagi

 

1. Piesi bardzo chętnie wchodzą (włażą) na ścieżki rowerowe, nawet gdy są      odgrodzone od chodnika barierką lub pasem trawy.

           

    Różne bywają odpowiedzi na moje uwagi: "A co, mało jest miejsca!", "Co Pan   na mnie dzwoni. Nie może mnie Pan ominąć?" Dziadek z wózkiem  dwukołowym - "To też ma kółka".

 

2. Niektóre mamusie wpuszczają dziecko na rowerku trójkołowym na ścieżkę, ba! paradują z wózkiem dziecięcym.

           

  Na moje uwagi były odpowiedzi: "To też jest rower" ; "Wózek też ma kółka".  Gratuluję takim mamusiom inteligencji i tupetu, a tym dzieciom takich fajnych mamusiek  ;-).

 

3. Spotykam na ścieżce młodocianych rowerzystów bez asysty dorosłych.

 

4. Niektórzy właściciele psów i piesków, w okolicy ścieżki rowerowej, puszczają je luzem lub na cieniutkiej smyczy, którą trudno zauważyć, zwłaszcza o zmierzchu.

 

5. Zadarza mi się po zmierzchu wjechać na to, co piesek pozostawi na mojej drodze.

 

6. Spotykam w okresie krótkich dni o zmierzchu i w nocy rowerzystów bez świateł.

           

    Zdarzyła mi się przed kilku laty taka przygoda: Jechałem w marcu po    zmierzchu z pracy do domu (zawsze w tych warunkach używam światło pulsujące). Wypadł na mnie zza żywopłotu na łuku ścieżki młodzieniec bez  jakichkolwiek świateł, bez trzymanki, z rękoma splecionymi na piersi. Nie zauważył mnie mimo światła, ocknął się dopiero na dźwięk dzwonka i na mój  krzyk: Ty taki i owaki, śpisz na tym rowerze, czy się modlisz kretynie! Wyhamował i ominął mnie bez słowa.

 

7. Niektórzy kierowcy wymuszają pierwszeństwo, gdy rowerzysta jest uprzywilejowany np.: skręt warunkowy, gdy wyjeżdżają  z osiedlowej uliczki,  często zajeżdżają ścieżkę rowerową na skrzyżowaniach, itp.

 

8. Bardzo często kierowcy parkują pojazdy na ścieżce i w dzień, i wieczorem (zawsze bez świateł postojowych). Jest to wyjątkowy pokaz chamstwa. Są tak bezczelni, że nawet agresywnie  odpowiadają na moje uwagi.

           

                                      Do p. 7 i 8:

 

Dla  wielu kierowców piesi i rowerzyści to chwasty uliczne, jakiś dopust boży.

 

 

9. Rolkowcy - podobno przepisy dopuszczają do poruszania się ich po drogach rowerowych, wg mnie to jest nieprzemyślane, bo przeważająca większość rolkowców, to osoby bardzo niepełnoletnie,

 

10. Nazwa "ścieżka rowerowa", moim zdaniem, nie jest właściwa. Mylące jest słowo"ścieżka", to jakby zaproszenie dla pieszych. Powinno się wprowadzić określenie "droga rowerowa", bo droga jest głownie dla pojazdów.

 

 

                      

Zderzenie rowerzysty z samochodem

 

          Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak groźne jest dla rowerzysty potrącenie przez pojazd. Mało kto jest świadom różnicy  między masą pojazdu a rowerzysty plus rower. Pojazd osobowy ma masę 1 - 2 ton (ciężarowe jeszcze więcej), bicyklista razem z rowerem, to 80 -120 kg. Tak więc pojazd może być 12 do 20 razy cięższy od rowerzysty. Pojazd chroni kierowcę przed wieloma urazami, jest jego pancerzem. Kierowca czując się bezpiecznym nie pomyśli o tym, że rowerzysta w porównaniu z nim jest "nagi" i bezbronny. Do tego jeszcze środek ciężkości rowerzysty razem z bicyklem znajduje się wyżej niż siedzącego wygodnie kierowcy.  W chwili zderzenia rowerzysta pada na jezdnię jak duża płyta. Kierowca nawet nie poczuje, że zderzył się z taką "przeszkodą" z powodu tej właśnie dużej różnicy mas. Samochód wyjdzie z tego z lekkim wgnieceniem lub zadraśnięciem. Rowerzysta może doznać lekkich stłuczeń,  może dojść do poważnych urazów a nawet śmierci.  Siła uderzenia zależy nie tylko od samej masy pojazdu, ale też od jego prędkości. Ta siła nazywana przez fizyków pędem, to iloczyn masy i prędkości.  Jak widać masa w ruchu jest znacznie groźniejsza, niż by wynikało z samej jej wielkości.

 

         Według mnie i innych  uczestników ruchu drogowego istnieje taka klejność ważności poszczególnych grup: 1 - piesi, 2 - rowerzyści, 3 - kierowcy. Piesi i rowerzyści są bezdyskusyjnie przed kierowcami i to nie dlatego, że jest ich więcej, czy też komuś tak się podoba. Oni poprostu nie mają takiej ochrony fizycznej, jak kierowcy.

 

         Sam doświadczyłem bliskiego spotkania z samochodem w czerwcu 2010  roku. Przejeżdżałem przez rondo. Z dwóch kierunków po mojej lewej czekały dwa samochody mające zieloną strzałkę. Bliższy mnie miał skręt w prawo, za nim z innego kierunku – skręt w lewo. Gdy dojeżdżałem do środka ronda ten dalszy samochód ruszył i uderzył w przednie koło. Koło skręciło w prawo, więc poleciałem w lewo, upadłem na plecy i tyłek, a rower na mnie. Moje szczęście w tym nieszczęściu, że kierowca [raczej kierownica, bo to była kobieta ;-)] dopiero co ruszyła. Gdyby to był pojazd bardziej rozpędzony, to mogłoby się stać to, co z Jarosławem Wałęsą. W pierwszej chwili pomimo szoku poczułem potworny ból i niemoc. Dwóch mężczyzn zdjęło ze mnie rower i pomogło mi wstać. Miałem problem z wyprostowaniem się i pokracznie dreptałem. Miałem stłuczone pośladki i kość ogonową. Kobieta tłumaczyła się, że miała zielone światło, że nie widziała mnie, że przechodnie już przeszli. No zielone miała, strzałkę, więc skręt warunkowy. Nie widziała mnie, bo zasłaniał mnie bliższy mi samochód. Tłumaczenie jej było bez sensu i  wynikało z chęci wybielenia się.  Sam znam zasady ruchu drogowego dla własnego bezpieczeństwa. Powiedziałem jej, że jeżeli nie rozumie, co oznacza strzałka, jeżeli rusza bez rozeznania sytuacji, to nie powinna prowadzić samochodu.  Wezwałem policję. Szybko przyjechali. Może są wyczuleni na potrącenia rowerzystów.  Policjanci uznali winę kierownicy. Mnie ambulans zabrał do szpitala, tam zrobiono mi ładne fotki RTG i wypisano zwolnienie na trzy tygodnie. Sprawa trafiła do Sądu Grodzkiego. Przyznano mi odszkodowanie. Przez pierwszy tydzień miałem problemy ze spaniem z powodu cholernego bólu, którego środki przeciwbólowe i przeciwzapalne na początku kuracji nie były wstanie pokonać. Na szczęście nie doszło do złamań, czy pęknięć.

         Na pewno znajomość zasad ruchu i własny rozsądek  mogą zmniejszyć ryzyko wypadku, ale nie możemy tego ryzyka całkowicie uniknąć, bo nie mamy wpływu na zachowanie innych uczestników ruchu drogowego.

Ten wpis czytano 1814 razy.
Współczuję Ci.
"...nie mamy wpływu na zachowanie innych uczestników ruchu drogowego."
Masz, niestety, RACJĘ.
:)

Pola Neis - Czwartek, 25 Kwiecień 2013 13:39
Rowerem przez wiosnę, lato, jesień

Wiosną w kalendarzu cyklisty zaczynają pojawiać się terminy wycieczek i rajdów rowerowych. Organizatorzy prześcigają się w pomysłach i atrakcjach towarzyszących imprezom. My sami, planując krótki wyjazd za miasto czy na urlop zabieramy ze sobą rower. Bowiem zwiedzanie świata na siodełku, kontakt z przyrodą, przestrzenią, pozostawiają niezapomniane wrażenia.

Same plusy

Podróże na jednośladzie dają niepowtarzalną okazję do poznawania nowych miejsc i ludzi. Próbując swoich sił w terenie doskonalimy swój rowerowy warsztat. Kosztujemy wolności i swobody, zyskujemy zdrowie.
Wentylujemy płuca, dotleniamy serce, wprawiamy w zdrowy ruch nasze stawy, usprawniamy krążenie. Nogi stają się mniej ociężałe i spuchnięte. Panie zaczynają mniej narzekać na pajączki na udach i łydkach. Mogą pomyśleć o zrzuceniu ukrywających defekt nóg spodni i włożeniu przezroczystych pończoch. Pośladki nabiorą sprężystości i gładkości, a cellulit idzie w zapomnienie.
Spalamy niepotrzebne kalorie (w ciągu godzinnej jazdy z prędkością ok. 20 km/godz., możemy zużyć odpowiednio: osoba o wadze 60 kg – 534 kcal, 80 kg – 744 kcal, 100 kg – 1065 kcal).

Rodzinnie

W Polsce ostatnimi czasy coraz większym powodzeniem cieszą się zorganizowane imprezy dla fanów dwóch kółek. Takie wyprawy gwarantują rowerzystom beztroskie podróżowanie i dobrą zabawę. Zapisując się już dziś na taką imprezę, warto w swoich planach wziąć pod uwagę Rodzinny Rajd Rowerowy w Rawie Mazowieckiej (Łódzkie). Rajd jest niesamowitym wydarzeniem jeśli chodzi o liczbę uczestników. W zeszłym roku w jego 12. edycji wzięło udział 1400 cyklistów. http://www.youtube.com/watch?v=w9HZrcg2SiY
Trasa rajdu nie jest zbyt trudna ani długa. W zeszłym roku liczyła - 2 etapy - 30 km. http://www.rotwl.pl/12_rodzinny_rajd_rowerowy_1_wrzesniarawa,2088,0,0.html

Wiedzie przez malownicze pagórkowate okolice Rawy Mazowieckiej. Kończy się nad pięknym Zalewem Tatar, którego brzegi okala ścieżka rowerowa i piesza. Niesamowity widok rowerzystów w kolorowych koszulkach ciągnących nieprzerwanie prawie przez godzinę czasu nad granatowym lustrem wody zalewu na metę, na obserwatorach robi niezwykłe wrażenie. Rajd rodzinny organizowany jest w Rawie Mazowieckiej zawsze pod koniec wakacji. Jednak już wiosną zwolennicy terenowych wycieczek rowerowych mogą spróbować swoich sił w Rawie 24 marca podczas I Rawskiego Rowerowego Rajdu MTB Wiosna.
http://www.rotwl.pl/i_rawski_rowerowy_rajd_mtb_wiosna,2396,0,0.html
Pola Neis - Wtorek, 19 Marzec 2013 10:37
Rowerem modnie i zdrowo, ale czy bezpiecznie?

Stop rowom śmierci!

Jak napisał Piotr Stachowiak na kochajzycie.pl: …Tendencje we współczesnym światowym drogownictwie są takie, aby droga wybaczała jak najwięcej błędów uczestnikom ruchu. Ujmując sprawę inaczej, konstrukcja jezdni oraz wszystkiego co znajduje się wokół niej, powinna dawać jak największy margines bezpieczeństwa. Efektem tego powinna być gwarancja, iż jak najmniejszy procent błędów popełnianych na drodze będzie się wiązał z nieodwracalnym wyrokiem śmierci, kalectwa, bądź utraty zdrowia.

Światowe tendencje to jednak jedno, a polska praktyka - drugie. Wygląda na to, że w nasz lokalny krajobraz na stałe już wpisały się, ciągnące się wzdłuż tras, przydrożne rowy. I nie piszę tu o kilkudziesięciocentymetrowych wyżłobieniach przy wiejskich dróżkach, tylko o potężnych, często dodatkowo zbrojonych rowach, których głębokość oscyluje wokół dwóch metrów. Co ciekawe, tego typu konstrukcji ze świecą szukać wśród choćby innych państw członkowskich Unii Europejskiej, ot taka nasza "prywatna" anomalia. …

Minimalne szanse

Jakie nadzieje na wyjście cało ze spotkania z takim rowem mają cykliści? A często jest to ich jedyna droga ucieczki np. przed piratem drogowym?...

http://pola-neis.blog.ekologia.pl/dlaczego-chca-mnie-zabic,1212
Pola Neis - Wtorek, 19 Marzec 2013 10:34
W Polsce jest jeszcze jedno bardzo "miłe" zjawisko: ścieżki rowerowe kończą się nagle i rowerzysta trafia między samochody... ileż to ja się nasłuchałam przekleństw, bo zamiast krzywym poboczem jechałam asfaltem.
Rege - Wtorek, 11 Grudzień 2012 21:21